Strona główna projektu   |   Wejście do gry   |   Forum PL

Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja


Tłumaczenia, filmiki, idee

Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Lambar » 29 sie 2011, o 10:49

Poniższy tekst przeklejam tu z www.huna.net.pl
Nawiązuje on do tematu, który ostatnio padł na forum - blokady. Czyli działamy i działamy wg prawa przyciągania i wciąż czujemy się jakbyśmy stali przed niewidoczną barierą, która odgradza nas od obiektu marzeń.
Na pierwszy rzut oka artykuł może sprawiać inne wrażenie, lecz jego przesłanie właśnie tego dotyczy.

Właśnie mi się przypomniało coś ważnego. W audycji o której opowiadam Beata Pawlikowska wyjaśniła jeszcze jedną istotną sprawę - nasze marzenia. Pięknie wyjaśniła, że one są dodatkiem do radości, którą to tu i teraz możemy rozbudzać. Która nie jest i nie powinna być zależna od naszych marzeń. A tak się dzieje na tym świecie, że ludzie uzależniają stan szczęścia od warunków zewnętrznych. W ten sposób stawiają sprawę na głowie, co przynosi tylko problemy, zamiast ich rozwiązanie.
I tu Bashar też cudnie opowiada - podążaj za największą ekscytacją. Czyli rób to co w danym momencie sprawia największą radość.

---

Beata Pawlikowska pięknie opowiada o świecie, o tym jak różnie on wygląda. Bardzo lubię ją oglądać i słuchać, ponieważ ma dar opowiadania, jak na dobrego podróżnika przystało :-)
Wczoraj zrobiła mi taką niespodziankę, że szczękę prawie z ziemi zbierałem. Cudne to było słuchowisko, wspaniale opowiadała, tylko sposób podania tego przez media był masakryczny. Beata Pawlikowska prowadzi audycje w Radiu ZET - Świat według blondynki. Niestety komercja sprawia, że pomimo ogromnego uroku, ciekawostek i mądrości jakie niesie ta audycja oraz pomimo radości jaką ona sprawia, to nie wysłuchałem jej całej (nie dałem rady) i to był raczej jedyny raz, jaki wysłuchałem prawie całość. A to tylko dzięki temu, że byłem w podróży, jechaliśmy powoli, a dzieci spały jadąc z tyłu, więc była okazja aby wytrzymać to co zaserwowało Radio ZET.

Normalnie nie byłbym w stanie znieść 4 godzin słuchania pseudoprzebojów oraz reklam, które to są od święta przeplatane wypowiedziami pani Beaty. Nie przesadzając audycja wyglądała tak:
od 5 do 10 minut pierdół (muzyki, reklam, wiadomości i innych przeszkadzaczy na które nie miałem ochoty, bo miałem ochotę słuchać audycji) na które to przypadało czasami (nie przesadzam) a z jakieś pół minuty opowiadania redaktorki, czasami znacznie więcej, lecz były takie momenty że trzeba było poczekać ze dwie piosenki, aby usłyszeć 3 zdania prowadzącej.

Drugi minus, który sprawia że audycje pani Beaty w Radiu ZET stają się czymś tylko dla jej gorących wielbicieli (albo wielbicieli tego radia) to fakt, że nie można odsłuchać audycji na jej stronie, czy też na stronie Radia ZET, pomimo że gdzieś tam w opisie mają nawet napisane że fragmenty są do odsłuchania.
Na tej stronie jest opis audycji
http://www.beatapawlikowska.com/diary,list,2993.html

Nie znajdziecie tego co poniżej piszę, bo tego jawnie nie można podać, inaczej ogół popukał by się w czaszki i totalnie podziękował za słuchowisko w Radiu ZET.
A tak to ogół słuchał sobie badziewia radiowego i ukradkiem wchłaniał informacje, które mają rozpalić umysły.

Tak więc była to masakra piękna i mądrości, lecz może właśnie dzięki temu wiele osób wysłuchało tych treści?
Póki co wyjaśniłem jaki to był dla mnie ból słuchać audycji w taki sposób i więcej już pastwić się nie będę nad Radiem ZET. Teraz poleci sama radość :-)

Całość zaczęła się niewinnie i to przykuło moją uwagę, temat - pogadanka o stresie. Drugim zapewne większym lepem (dla mas) była założycielka Zwierciadła (czasopismo).
Pani od Zwierciadła opowiedziała kilka fajności. O tym, że aby przyszło nowe, trzeba stare puścić. Podała przykład z życia wzięty, jak to pracowała nad pewnym projektem chyba z półtora roku, ciężko pracowała i nici. Wciąż pod górkę miała, wszystko szło nie tak. Nie chciała się poddać, ponieważ to dla niej było wielkie marzenie - realizacja tego przedsięwzięcia. W końcu jednak się poddała i odpuściła sobie. I wtedy świat zaczął układać się dla niej pomyślnie. Można powiedzieć że popłynęła z prądem. Wtedy też założyła Zwierciadło.

Innym przykładem było miejsce gdzie zaparkowana stała jej przyczepa campingowa nad morzem (wnioskuję że stała tam przez cały rok). Kobitka myślała sobie tak, że złapała Boga za nogi, bo tak tam pięknie było. Tymczasem została zmuszona do zmiany lokalizacji. Trochę się opierała, bo to miejsce uważała za coś przewyjątkowego, ale w końcu odpuściła i znowu - z prądem poszła i dostała miejsce na przyczepę jeszcze atrakcyjniejsze.

Jakiś czas temu pani ta stworzyła kampanię - Wolni od stresu. I tu wielka ciekawostka. Beata Pawlikowska została ambasadorem tej akcji, czyli mówiąc inaczej - propagatorem.
Właśnie w tym momencie zaczyna się opadanie szczęki. Tamto wcześniej to były smaczki ;-)
Wg mnie akcja ta wygląda tak, że jej założycielka poszła z prądem, dała się unieść i może nie wiedząc dokładniej co, jak, gdzie, po co - uruchomiła maszynerię aby powstała akcja - Wolni od stresu.
Tak przypuszczam, ponieważ to Beata Pawlikowska w swojej audycji wyjaśniła co to takiego ten stres, czyli że to jest coś co w nas się rodzi, zależy to całkowicie od nas, a nie jest to zależne od czegoś z zewnątrz. Nie ma stresu zewnętrznego czy zależnego od czynników zewnętrznych. Za stres odpowiadają nasze poglądy. No i w końcu że te poglądy można zmieniać, a całość może przynieść wiele dobrego.
To jest najważniejsze przesłanie dotyczące stresu i trafia w samo sedno sprawy.

Czyli przykładowo zostałem zwolniony z pracy. Normalnie załamka, stres jak cholera, bo kryzys, bo bezrobocie, bo w mojej wsi czy miasteczku nie ma zakładów pracy, bo bo bo...
Ale mogę na to spojrzeć inaczej, dlaczego zostałem zwolniony? - Szef na mnie nawrzeszczał i wyrzucił bo coś źle zrobiłem.
A dlaczego to coś źle zrobiłem:
- nie miałem umiejętności, wiedzy - to może się podszkolę?
- może zlekceważyłem obowiązki - to będę bardziej sumienny
- może zabrakło mi xyz
fajnie w tym momencie opowiadała to pani Beata pokazując, jak można wyciągnąć wnioski i wyciszyć potok samokrytyki lub żalu w stronę kogoś, kogo uważamy za źródło naszych problemów (czyli stresu).
I na koniec - a może to dobrze że mnie zwolnił, bo skoro wybuchł tak gwałtownie z błahego powodu, to co by potem było?

Także odnośnie pojęcia stresu to Beata Pawlikowska wyłuszczyła co i jak słuchaczom, no i samej organizatorce projektu. Warto tu podkreślić - pomimo że organizatorka nie potrafiła tak cudownie wyjaśnić zagadnienia (delikatnie powiedziane), to jej rola była inna - ona rozpaliła to ognisko, tchnęła w niej radość, poszła za impulsem. To wystarczy, nie musi być ona człowiekiem orkiestrą. Do takich ludzi potem dołączają inni wspaniali i całość nabiera rozpędu.

W tym miejscu moja szczęka jeszcze się trzymała, ale po chwili...
po chwili Beata Pawlikowska opowiada o Wyższym ja!
Czyli o naszym doskonałym ja, o naszym boskim ja, o naszym najwspanialszym doradcy, który zawsze jest i czuwa.
Tu redaktor delikatnie polawirowała słowami (cudownie aby nie zniechęcić ludzi do słuchowiska) sugerując że w kontaktach z wyższym ja można używać imienia - anioł stróż.
Normalnie jak jej słuchałem to czasami jakbym sam ze sobą gadał ;-D

W wielkim skrócie o co chodziło z tym Wyższym ja. Redaktor tak to wyjaśniała, że żyjąc w zgodzie ze sobą samym, to jest żyjąc słuchając Wyższego ja, to jest tak że pamiętamy o nim, zwracamy się do niego i czerpiemy z tego źródła, że pozwalamy aby działało w naszym życiu. To jest płynięcie z prądem - potrafimy słuchać co nam Wyższe ja podpowiada.

Niestety to fale radiowe zaczęły niknąć, radio skrzeczało, chwilę poszukałem innego nadajnika, ale wymiękłem bo maluch właśnie zaczął się budzić, czyli od tego momentu głośniki nadawały inne dźwięki - szlagiery Budzik i fasolki oraz tym podobne :-)

Na koniec dodam 3 grosze. Całość tej pogawędki idealnie pasuje do przesłania które Bashar niesie, akurat tak mi się skojarzyło:

- warunki zewnętrzne nie mają znaczenia, tylko i wyłącznie stan wnętrza ma znaczenie
bo świat jest zwierciadłem, odbija to co w naszych umysłach nosimy
(jak pięknie się zgrało - w audycji wzięła udział założycielka Zwierciadła :-)

- sposobem na zmianę wizerunku w zwierciadle jest zmiana definicji (poglądów)
i tu działamy podobnie jak to Beata Pawlikowska podała - rozdłubujemy problem (coś co nas boli i ogranicza) i wprowadzamy w to miejsce pozytywne coś, coś co nam służy, co niesie jakąś wartość

- wyższe ja jest tym, które inspiruje. Idee i pomysły nie rodzą się w naszej świadomości, tylko w nadświadomości (wyższe ja, boskie ja etc.)
Bashar wyjaśnia, że bazując na tym co obserwujemy nie potrafimy znaleźć najlepszego rozwiązania. Znajdujemy tylko jakieś ograniczone rozwiązania - mniej lub bardziej, które to potem rodzą problemy. A to dlatego, że nie widzimy całości obrazu. Nasza świadomość jest stworzona do obserwacji tego "jak jest".
Fizyczny umysł jest anteną, która odbiera sygnał a NIE nadaje. Nadawcą sygnału jest wyższa jaźń.
Jeśli nie słuchamy wyższego ja, to nasze działania opierają się na tym co widzimy (a widzimy kawałek całości) oraz na informacjach wcześniej zebranych, które przechowywane są w podświadomości.
A one też są fragmentaryczne. Czyli ze strzępków obrazka próbujemy poskładać całość. To coś jak puzle, tylko że większość nam brak, więc ich układanie potem przypomina bardziej Bazyliszka niż oryginał ;-)

Można też dodać, że całość pięknie komponuje się z przesłaniem Ho'oponopono. Dokładnie o tym samym opowiadają.
____________
Sekret mistrza - zawsze mam wybór, czy będę się tym przejmował, czy też nie.
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Lambar
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 20 sty 2010, o 22:57
Podziękował(a): 25 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 121 razy

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Megis » 29 sie 2011, o 19:56

Szkoda że nie słuchałam. Czasami mam włączone radio i wtedy dość często Zetka leci. Też bardzo lubię Pawlikowską.
Może za jakiś czas pojawi się na tej stronie jakieś archiwum z audycjami? A dlaczego uważasz tą audycję za masakrę?
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Megis
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 35
Dołączył(a): 14 sie 2011, o 22:55
Podziękował(a): 0 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Lambar » 29 sie 2011, o 22:32

Masakra ponieważ audycja rozłożona była na 4 godziny, natomiast gdyby ją puścić bez przerw, to zajęłaby góra pół godziny. Z tego wychodzi, że na 1 minutę audycji 7 minut to były rozpraszacze przeszkadzacze.
Nie dla mnie takie słuchanie, gdzie człowiek jest uwiązany do radia aby wyczekiwać kiedy to znowu odezwie się prowadząca fajną pogadankę. I do tego na siłę słuchać muzyki, reklam i innych pierdół, na które najzwyczajniej nie ma się ochoty. Tak jak pisałem - tego typu audycje to pewnie tylko dla wielbicieli Beaty Pawlikowskiej, czy gościa którego zaprosi do rozmowy, albo dla ludzi którzy mają nadmiar czasu i się nudzą.
Tak czy siak - to co usłyszałem było fenomenalnie piękne. Widać akurat tak wszechświat się ułożył, że miałem okazję posłuchać i nacieszyć swój umysł. Bo kiedy indziej to wołami mnie do tego typu audycji nie zaciągną ;-)
____________
Sekret mistrza - zawsze mam wybór, czy będę się tym przejmował, czy też nie.
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Lambar
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 20 sty 2010, o 22:57
Podziękował(a): 25 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 121 razy

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Piotr » 30 sie 2011, o 13:30

Lambar napisał(a):- wyższe ja jest tym, które inspiruje. Idee i pomysły nie rodzą się w naszej świadomości, tylko w nadświadomości (wyższe ja, boskie ja etc.)
Bashar wyjaśnia, że bazując na tym co obserwujemy nie potrafimy znaleźć najlepszego rozwiązania. Znajdujemy tylko jakieś ograniczone rozwiązania - mniej lub bardziej, które to potem rodzą problemy. A to dlatego, że nie widzimy całości obrazu. Nasza świadomość jest stworzona do obserwacji tego "jak jest".
Fizyczny umysł jest anteną, która odbiera sygnał a NIE nadaje. Nadawcą sygnału jest wyższa jaźń.
Jeśli nie słuchamy wyższego ja, to nasze działania opierają się na tym co widzimy (a widzimy kawałek całości) oraz na informacjach wcześniej zebranych, które przechowywane są w podświadomości.
A one też są fragmentaryczne. Czyli ze strzępków obrazka próbujemy poskładać całość. To coś jak puzle, tylko że większość nam brak, więc ich układanie potem przypomina bardziej Bazyliszka niż oryginał ;-)

Można też dodać, że całość pięknie komponuje się z przesłaniem Ho'oponopono. Dokładnie o tym samym opowiadają.


Dałeś mi do rozmyślania grubo. Podałeś wiedzę podpierając przykładem, który wyjątkowo obrazowo zadziałał.

Lambar napisał(a):Fizyczny umysł jest anteną, która odbiera sygnał a NIE nadaje. Nadawcą sygnału jest wyższa jaźń.


Skojarzyło mi się z porównanie Internetu do telewizji.
Telewizję możesz oglądać, ale nie masz wpływu na treść - zmieniasz kanały, robisz głośniej, ciszej - ale co byś nie robił sygnał do Ciebie dociera tylko - nadawać nie możesz. Możesz napisać list do telewizji z prośbą o wyświetlenie filmu x - ale to działanie i pracochłonne i nie wiadomo czy wyświetlą.

Natomiast jak masz Internet to komunikacja jest w dwie strony. Wpisujesz taki adres www jaki chcesz i oglądasz to co chcesz.

Możesz własnie zamiast przestać pisać listy do TV i czekać - może wyświetlą, może jak napisze 100 listów to ktoś zwróci uwagę i wyświetli mój film ;)
Zamiast takiego działania przesiąść się Internet i wziąć wyświetlanie rzeczywistości we własne ręce/oczy :)
Opowiadasz historię o tym "jak jest teraz", ale także opowiadasz historię o przyszłym doświadczeniu, które właśnie tworzysz.
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Piotr
 
Posty: 198
Dołączył(a): 29 wrz 2010, o 15:21
Podziękował(a): 20 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 36 razy

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Lambar » 30 sie 2011, o 16:23

Dałeś mi do rozmyślania grubo. Podałeś wiedzę podpierając przykładem, który wyjątkowo obrazowo zadziałał.


Fajne są takie rozsadzacze umysłu :-)
Przykładowo dla mnie Bashar jest taką pigułą. To co on opowiada w swoich wykładach (te całe spotkania, nie wycinki z YT) to są niesamowitości. Słuchając wypływa na wierzch do umysłu to, co było przez nie wiadomo jak długo zagrzebane pod stertą fałszywych poglądów.

Nie tylko Bashar przekazuje ten model świata. W modlitwie Ho'oponopono jest on identyczny.
Do tego w Ho'oponopono masz wszystko na tacy podane, czyli sposób w jaki działać, jak zwracać się do wyższego ja, do tego naszego łącznika z Górą. Ale Ho'oponopono jest modlitwą, taką specyficzną, i dla kogoś kto wierzeniami jest mocno osadzony w chrześcijaństwie niekoniecznie musi to odpowiadać.

Stąd też ważne jest, aby zrozumieć ten podział człowieka na 3 części - podświadomość (magazyn), świadomość (kierownik zamieszania), nadświadomość (łącznik z doskonałością) - a następnie modlić się tak, jak jest najwygodniej dla danej osoby. Modlić się to znaczy - zapraszać Źródło do objawiania się w swoim życiu. A jeszcze konkretniej powiedziawszy - do wymiecenia brudków z naszego umysłu, czyli dokładniej z podświadomości, bo to jest ta część naszej istoty, która taszczy ograniczone poglądy.

Twoje skojarzenie Piotrze z internetem dla mnie troszkę nie pasuje. Ja to widzę tak, że Wyższe ja zawsze czuwa, zawsze nas słyszy i obserwuje. Ma wgląd w całość naszej trójcy. Stąd też transmisja od nas do Wyższego ja istnieje zawsze.
Ale to jest tylko transmisja naszych doświadczeń, pragnień i bolączek. Nie jest to transmisja twórcy, że oto ja coś zmajstrowałem sam i Wyższe ja możesz podziwiać albo pomóc mi dalej w tym działać.

Największy problem (tak przynajmniej mi się wydaje) jest właśnie w zrozumieniu tego, że człowiek, a dokładniej świadomość, jest od-twórcą, a nie twórcą. Nic nie tworzymy, tylko oglądamy. Możemy jedynie przełączać kanały w TV.
To jest ból dla ego, czyli dla naszego (chorego) systemu przekonań, bo on twierdzi wręcz przeciwnie i tak wiekami ludzi wodzi na manowce.

Ale w tym porównaniu z TV nie ma nic strasznego. Bo to jest telewizja holograficzna, czyli mamy X wymiarów, mamy poczucie czasu, mamy emocje i zmysły. Czyli jest to niezła rozrywka, z tym że często przypomina ona wyjście do kina bardzo bojaźliwej osoby celem obejrzenia strasznego horroru ;-) (a potem ten horror jest wyświetlany jeszcze setki razy, tak raz za razem, non stop, bez wychodzenia z kina ;-D )

Żeby przełączyć kanał w TV na bardziej radościowy, czyli innymi słowy - aby zacząć spełniać swoje marzenia, należy skupiać uwagę na tych sprawach, których pragniemy. Czyli inaczej - należy ładować się radością w kierunku marzenia i ile się da w innych kierunkach. Ale to już przecież znamy prawda? O tym opowiada prawo przyciągania i na naszym globie jest mnóstwo wiedzy na ten temat (książek, kursów, wykładów, filmów, wiedzy w internecie na forach i w blogach).
Jednakże ludzie zauważają, że często pomimo stosowania prawa przyciągania wydaje się im, jakby stawali przed ścianą z pancernej szyby. Widzą swoje marzenie, jest wręcz na wyciągnięcie ręki, ale nie mogą go dosięgnąć.

I w tym momencie należy zdać sobie sprawę, że w naszym umyśle siedzą głęboko bardzo ukryte blokady - fałszywe przekonania/poglądy. Czyli rezydują one w podświadomości. Są wynikiem naszych wcześniejszych doświadczeń.
Świat którego doświadczamy jest lustrem naszego umysłu. Czyli odbija to co nosimy w podświadomości. Kapitan wybiera co tam trafi do tego wora, ale jest tego tyle, że zapomina on o przeróżnych gratach. A one są blokadami i w odpowiednim czasie dają o sobie znać.

Joe Vitale opowiedział a tym cudnie w swojej książce Zero limits, przyznając, że mylił się co do wcześniejszych poglądów.
Co prawda wersja Ho'oponopono Hew Lena jest taka jakaś, nie wiem jak to dobrze określić, cukierkowa może? Czyli bardziej jak proteza, która ma przez jakiś czas pomóc w czymś, ale nie jest ona w pełni wartościowa i prędzej czy później przestanie działać (w i tak słabym zakresie w jakim działa).

Jednak tak jak pisałem już w innym wątku - cudne jest to, że guru markietingu (Joe Vitale) opowiada o tym co ja tu piszę. I tego będzie coraz więcej na świecie. Będzie coraz więcej kursów, coraz więcej trenerów i nauczycieli o tym trąbiących i w końcu stanie się tak, że w dominującym procencie prawo przyciągania zacznie działać. Prawo przyciągania takie jak je teraz ludzie postrzegają. A teraz jest tak, że prawo przyciągania zadziała od święta. Mam tu na myśli - że dzięki tym praktykom które zalecane są przez propagatorów prawa przyciągania spełnimy swoje marzenia.
Po prostu działając wg metodologii obecnego prawa przyciągania (czyli na czym się skupiasz to wzrasta, to jest sedno PP), to od święta coś nam się zmaterializuje. Bo akurat w temacie tego czegoś nie nosimy blokad w podświadomości.

Tak więc rola kapitana to:
- działać wg prawa przyciągania, czyli siać radości, dostrzegać piękno dookoła, dostrzegać obfitość
afirmować to, a to znaczy - utwierdzać się w tym
- oczyszczać komputer (podświadomość) z programów, które kolidują z resztą systemu, które zabierają moc, które sprawiają, że obraz jest niewyraźny, no i w końcu - oznaczają że nie można przełączyć kanału w TV na swój upragniony.

Sposobów na oczyszczanie jest wiele. Wielu nauczycieli, uzdrowicieli, bioenergoterapeutów, kołczów (coache, teraz to takie modne ;-) ) oferuje swoje sposoby. Są dostępne kursy i jest w czym wybierać.
Ja polecam modlitwowanie do swojego boskiego łącznika, ale to nie jest jedyne rozwiązanie. Dla mnie jest ono najlepsze, ale ile ludzi tyle dróg.
____________
Sekret mistrza - zawsze mam wybór, czy będę się tym przejmował, czy też nie.
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Lambar
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 20 sty 2010, o 22:57
Podziękował(a): 25 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 121 razy

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Megis » 30 sie 2011, o 18:55

Boskie! Teraz wiem co mnie wcześniej tak odpychało. To całe prawo przyciągania było dla mnie po prostu "zbyt cukierkowe". Hasła w stylu "wystarczy odpowiednio myśleć żeby zrealizować marzenia" brzmiały dla mnie jak polityczne frazesy. Brakowało mi takiego całościowego wglądu. Czuję, że wreszcie trafiłam na TO COŚ. Dziękuję!
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Megis
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 35
Dołączył(a): 14 sie 2011, o 22:55
Podziękował(a): 0 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Antek » 30 sie 2011, o 19:42

Stary, ty to normalnie książkę weź napisz. Powaznie, będzie jakis mega hicior :-)
im wiecej piszesz tym bardziej staje się to klarowne
teraz widzę czemu mnie się niektóre marzenia nie chcą zrealizować, a te kilka wielkich sukcesów to przyszło z taka łatwościa
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Antek
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 172
Dołączył(a): 7 gru 2010, o 09:26
Podziękował(a): 0 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 11 razy

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Piotr » 30 sie 2011, o 20:09

Lambar napisał(a):Fajne są takie rozsadzacze umysłu :-)

Prawda to - do roboty się dziś w ogóle nie zabrałem. Jednak czymże jest robota wobec rozwikływania zagadek Wszechświata ;)

Lambar napisał(a):Przykładowo dla mnie Bashar jest taką pigułą. To co on opowiada w swoich wykładach (te całe spotkania, nie wycinki z YT) to są niesamowitości.

Gdzie można zobaczyć/kupić/posłuchać pełnych wersji Bashara?

Lambar napisał(a):Twoje skojarzenie Piotrze z internetem dla mnie troszkę nie pasuje. Ja to widzę tak, że Wyższe ja zawsze czuwa, zawsze nas słyszy i obserwuje. Ma wgląd w całość naszej trójcy. Stąd też transmisja od nas do Wyższego ja istnieje zawsze.
Ale to jest tylko transmisja naszych doświadczeń, pragnień i bolączek. Nie jest to transmisja twórcy, że oto ja coś zmajstrowałem sam i Wyższe ja możesz podziwiać albo pomóc mi dalej w tym działać.

Największy problem (tak przynajmniej mi się wydaje) jest właśnie w zrozumieniu tego, że człowiek, a dokładniej świadomość, jest od-twórcą, a nie twórcą. Nic nie tworzymy, tylko oglądamy. Możemy jedynie przełączać kanały w TV.
To jest ból dla ego, czyli dla naszego (chorego) systemu przekonań, bo on twierdzi wręcz przeciwnie i tak wiekami ludzi wodzi na manowce.


Właśnie, właśnie. Od dłuższego czasu rozważam przepływ informacji, ich sposób. Wręcz technicznie rozrysowuję przepływ informacji i jego kierunek pomiędzy Jaźniami (stosy kartek można na biurku u mnie znaleźć z kółkami, strzałkami WJ, ŚJ, NJ). Tak już mam od dziecka, że wszystko czego używam, czym się bawię chcę poznać zasadę działania i każdy trybik w środku. Może jakiś rysunek masz z swoich zbiorach? ;)
Czyli przepływ informacji jest zawsze, tak?
Jeżeli świadomy umysł pragnie, zaprasza Wyższą Jaźń do swojego życia to nie ma bata ten kontakt wyprosi, wymodli?
Blokadą może być tylko zabrudzona Niższa Jaźń, którą Ho'oponopono, modlitwą lub innymi wymienionymi przez Ciebie sposobami można zreperować?

Czyli słynne zdanie "jeżeli dwaj z was zgodnie o coś prosić będą wszystkiego użyczy wam mój ojciec, który jest w niebie"

Jeżeli czuję się ze sobą w zgodzie - jestem szczęśliwy to może nie działać?
Mimo wszystko mogę mieć w sobie coś o czym nie wiem? Czyli i tak warto się oczyścić?

Lambar napisał(a):Sposobów na oczyszczanie jest wiele. Wielu nauczycieli, uzdrowicieli, bioenergoterapeutów, kołczów (coache, teraz to takie modne ) oferuje swoje sposoby.

a to bardzo ciekawe co napisałeś.. jeszcze kilka dni temu nie miałem pojęcia co znaczy słowo kołcz, aż do momentu w którym to jeden z nich zaproponował mi barter usług.
niezwykły to "zbieg okoliczności" :) chyba pójdę na to
Opowiadasz historię o tym "jak jest teraz", ale także opowiadasz historię o przyszłym doświadczeniu, które właśnie tworzysz.
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Piotr
 
Posty: 198
Dołączył(a): 29 wrz 2010, o 15:21
Podziękował(a): 20 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 36 razy

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Kasiczka » 30 sie 2011, o 21:11

Wręcz technicznie rozrysowuję przepływ informacji i jego kierunek pomiędzy Jaźniami (stosy kartek można na biurku u mnie znaleźć z kółkami, strzałkami WJ, ŚJ, NJ). Tak już mam od dziecka, że wszystko czego używam, czym się bawię chcę poznać zasadę działania i każdy trybik w środku. Może jakiś rysunek masz z swoich zbiorach?




heheheh, uśmiałam się. Tak to jest z umysłem ścisłym :lol: . Jesteś przesłodki :D
Chociaż też mam takie obrazowe wyobrażenia. Kiedy czegoś słucham, ktoś coś chce mi przekazać, od razu widzę to w głowie. :)
http://jezus-cie-kocha.blogspot.com/

"Gdybyś chodził po drodze Bożej, mieszkałbyś w pokoju na wieki. Naucz się, gdzie jest mądrość, gdzie jest siła i rozum, a poznasz równocześnie, gdzie jest długie i szczęśliwe życie, gdzie jest światłość dla oczu i pokój "
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Kasiczka
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 1142
Dołączył(a): 20 kwi 2011, o 00:40
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 55 razy

Re: Beata Pawlikowska, Bashar i Wyższe ja

Postprzez Lambar » 30 sie 2011, o 21:15

Piotr napisał(a):
Lambar napisał(a):Fajne są takie rozsadzacze umysłu :-)

Prawda to - do roboty się dziś w ogóle nie zabrałem. Jednak czymże jest robota wobec rozwikływania zagadek Wszechświata ;)


:-D


Piotr napisał(a):Gdzie można zobaczyć/kupić/posłuchać pełnych wersji Bashara?


http://bashar.org/store.html
polecam właśnie całe sesje
bo rozsadzacz aby zadział, to musi wpaść do umysłu, a nie obić się o uszy
czyli ludek siedzi i słucha godzinkę lub dwie
czując się jakby był tam na wykładzie
i wbrew pozorom to szybkie gadanie nie jest takie straszne, angielski Bashara jest wyrazisty
(mówi to lajkonik językowy, więc luzik marchek ;-) )

nie będę polecał poszczególnych sesji, bo wiele z nich jest odlotowa
każda wnosi jakąś cegiełkę, jakby uchyla inną klapkę, choć wszystkie one o tym samym trąbią
i co ciekawe, słuchając kilka razy tej samej sesji, wyłapuję nowinki
tu widać, że umysł czasami potrafi odskoczyć i stracić skupienie w czasie słuchowiska


Piotr napisał(a):Czyli słynne zdanie "jeżeli dwaj z was zgodnie o coś prosić będą wszystkiego użyczy wam mój ojciec, który jest w niebie"


właśnie właśnie
wyższe ja zawsze chce dla każdego zainteresowanego wyłącznie dobra
średnie ja to już różnie, ale załóżmy że akurat generuje w danym temacie pozytywy, sieje radość i miłość we wszelkich jej pomniejszych odmianach
ale jest trzecia cześć - podświadomość, która to może mieć inne zapatrywania na dany temat
i wtedy klops

o trzech jaźniach ładnie Sebastian napisał
tu masz i rysunki, czyli połowa artykułu to wyjaśnienia konstrukcyjne
a druga połowa to kolejne brain rozwalacze :-)
http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-3.html

a to jest piękny opis jak wygląda wcielenie i jak wyższa jaźń nadaje
http://www.huna.net.pl/index.php?name=N ... le&sid=702


Piotr napisał(a):Jeżeli czuję się ze sobą w zgodzie - jestem szczęśliwy to może nie działać?
Mimo wszystko mogę mieć w sobie coś o czym nie wiem? Czyli i tak warto się oczyścić?


zawsze zgrzyt w środku (strach, żale, złość etc.) to oznaka braku zgody
gdy zgoda jest to istotka płynie niesiona przez prąd
jest szczęśliwa i robi swoje

ale:
skoro istotka jest wcielona, to pewnikiem coś jej ciąży, coś sprawiło że się narodziła
czyli można by powiedzieć - jest coś do oczyszczenia

tylko:
nie ma co się tym zamartwiać, bo w ten sposób to dołki się kopie zamiast rozwiązywania problemów

ja oczyszczanie stosuję do tematu:
- marzeń
- jeśli zauważam zgrzyty

i tu posiłkując się sposobem zaczerpniętym z Ho'oponopono koncentruję się na tym, co takiego jest we mnie, jakie fałszywe przekonania, które to sprawiają że przykładowo: coś mnie boli (tak fizycznie jak i psychicznie), złoszczę się na kogoś, nie lubię kogoś/czegoś, reaguję w ograniczony sposób na określone zdarzenia (czyli strachem, agresją, irytacją itd.)

przykładowo jak zwracam się w jakiejś sprawie:
ukochane wyższe ja/aniele stróżu/boże (w zależności od sytuacji mogę zwracać się do kogo innego, choć to i tak zawsze trafia w to samo miejsce :-) ), wymaż proszę z mojego umysłu blokady i fałszywe przekonania, które sprawiają, że złoszczę się na kierowców którzy szybko jeżdżą
a w to miejsce wstaw proszę miłość
dziękuję!


jeszcze tak mi się przypomniało
dawno dawno temu, nie pamiętam gdzie, może u Longa, spotkałem się z modlitwą Huny
wyglądała ona tak, jak to teraz stosuję właśnie w swoim życiu,
czyli relaks ciała i umysłu (tu wedle hunowych zaleceń chodziło o zgromadzenie energii, czyli żeby podświadomość się doenergetyzowała co by mogła przesłać prośbę do wyższej instancji
ja akurat ten wariant stosuję po to aby wyciszyć umysł i napięcie z ciała zabrać
kolejny krok to wizualizacja obiektu marzeń, tu nie muszę dużo pisać, wiadomo że chodzi o poczucie się jakby to już się stało
ostatni krok to przekazanie prośby do wyższego ja
ja tu stosuję prośbę o oczyszczenie umysłu z wszelkich blokad w temacie marzenia



Piotr napisał(a):a to bardzo ciekawe co napisałeś.. jeszcze kilka dni temu nie miałem pojęcia co znaczy słowo kołcz, aż do momentu w którym to jeden z nich zaproponował mi barter usług.
niezwykły to "zbieg okoliczności" :) chyba pójdę na to


Jeśli czujesz pociąg do tego, czujesz tą radość na myśl o obcowaniu z kołczem, to wal jak w dym, pewnikiem coś dobrego z tego wyjdzie :-)


Antku, nie czuję pociągu do pisania książek, a już w ogóle jestem przerażony że ludzie mieli by przebrnąć przez mój język
na pewno korektor miałby co robić ;-)
jednak najważniejsza sprawa to jest ten brak pociągu
jak mam chcicę to popiszę sobie tu i tam w sieci
i to wszystko
bo pociąga mnie bardziej coś jak AB - czyli szykowanie takiej duchowej rozrywki, duchowych narzędzi etc.
____________
Sekret mistrza - zawsze mam wybór, czy będę się tym przejmował, czy też nie.
Avatar użytkownika prawo przyciągania
Lambar
Wspieram Abraham Bank
Wspieram Abraham Bank
 
Posty: 1013
Dołączył(a): 20 sty 2010, o 22:57
Podziękował(a): 25 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 121 razy

Następna strona


« Powrót do Bashar


Kto przegląda forum prawo przyciągania

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość